Telefon o kredyt omal nie kosztował go pieniędzy - zadziałała jedna decyzja

Telefon o kredyt omal nie kosztował go pieniędzy - zadziałała jedna decyzja

Oszust zadzwonił z informacją o rzekomym wniosku kredytowym złożonym na cudze dane. 57-letni mieszkaniec gminy Koprzywnica nie dał się wciągnąć w rozmowę, zakończył połączenie i sam sprawdził sprawę w banku. To właśnie ta szybka decyzja ucięła próbę wyłudzenia.

Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Sandomierzu ostrzegają przed kolejną metodą działania oszustów, którzy podszywają się pod pracowników banków. Schemat jest prosty, ale groźny - telefon, informacja o kredycie, presja i próba wywołania strachu. Przestępcy chcą w ten sposób skłonić rozmówcę do podania danych logowania, kodów autoryzacyjnych, numerów kart albo do wykonania przelewu, który ma rzekomo zabezpieczyć środki.

Często pada też sugestia instalacji dodatkowej aplikacji. W praktyce to pierwszy krok do przejęcia kontroli nad kontem i wyłudzenia pieniędzy.

“Prawdziwi pracownicy banku nie wymagają podawania poufnych danych ani wykonywania operacji finansowych na polecenie telefoniczne.”

Jak pokazuje ten przypadek z okolic Sandomierza, ostrożność zadziałała bezbłędnie. 57-letni mieszkaniec gminy Koprzywnica usłyszał od rozmówcy historię o rzekomo złożonym wniosku kredytowym. Nie uwierzył w tę opowieść, rozłączył się i sam skontaktował z opiekunem bankowym, korzystając z oficjalnego numeru.

Odpowiedź banku rozwiała wątpliwości - nikt nie próbował kontaktu w tej sprawie, a na koncie nie odnotowano nieautoryzowanych operacji, prób logowania ani innych podejrzanych ruchów. To właśnie taki finał pokazuje, jak cienka bywa granica między spokojnym dniem a stratą oszczędności.

Policja przypomina, że przy tego typu telefonach trzeba przerwać rozmowę, nie podawać żadnych danych i samodzielnie sprawdzić sprawę w banku. To jedna z tych sytuacji, w których zwykły spokój okazuje się silniejszy niż cały arsenał trików używany przez oszustów.

na podstawie: KPP Sandomierz.